TU I TERAZ

Czy naprawdę trzeba gonić króliczka?

To, że mężczyźni nie są z Marsa, a kobiety nie są z Wenus, to już wiemy.

Książka Johna Gray’a zrobiła na mnie wrażenie, gdy miałam 20 lat, ale obecnie, gdy zdążyłam poznać świat facetów i stałych związków, wydaje mi się idiotycznie infantylna. Główny wniosek wyciągnąć można było taki, że każdy z nas ma czasem potrzebę się oddalić, a czasem zbliżyć, a kiedy pojawia się jakiś problem, to trzeba powiadomić drugą stronę o naszych uczuciach. I naprawdę nie było potrzeby ubierania tego w jakieś kosmiczne fatałaszki i sprężynki. Ewentualnemu rozstaniu zresztą żadna książka nie zapobiegnie – na co dowodem, że sam marsjański autor ze swą wenusjańską żoną ostatecznie się rozwiódł.

Była też druga książka, która stała się chyba jeszcze bardziej popularna. Sherry Argov – Dlaczego mężczyźni kochają zołzy. Tę też szybko i przyjemnie się czytało. I niby też można by ją streścić w jednym zdaniu: nie bądź podnóżkiem. Albo: Znaj swoją wartość. Ale dla mnie, wynika z niej jeszcze inna porada: Bądź nieprawdziwa. Bądź wyrachowana. Prowadź grę.

Dlaczego wy, kobiety, a raczej MY, kobiety, dajemy się uwieść takiemu amerykańskiemu bajecznemu obrazkowi, w którym kobieta stoi wysoką szpilką na piersi faceta, w którym nareszcie jest on zdominowany, a my mamy go owiniętego wokół palca? Zemsta za te wszystkie lata ciemiężenia? Ale zemsta na kim? Bo chyba na nas samych. Nie wystarczy już, że tyramy na równi z facetami w pracy, że cały czas staramy się przed nimi wykazywać – mamy jeszcze toczyć z nimi grę podjazdową w związkach. Wszędzie tylko walka i knucie strategii, dzień i noc, dzień i noc latami. Albo my ich, albo oni nas. Czy naprawdę nie ma innej opcji, tylko ustawiać się w opozycji?

Może osiągniesz cel, stosując porady zawarte w tego typu książkach. Ale to nie jest miłość, mało tego, to nie jest intymność. Nie masz nawet możliwości sprawdzić, czy on kocha Ciebie, czy tylko tę twarz, którą mu pokazujesz. On oczywiście ugania się za Tobą. Ale czy Ty chcesz, żeby on Cię gonił, czy może chcesz pięknego i trwałego związku? Po co on ma cię gonić? Jesteś sztucznym królikiem w wyścigu psów, czy jak? Nie wiesz nawet, kto Cię goni. Nie poznasz go naprawdę, bo musiałabyś skrócić dystans, a wtedy… no właśnie. Wtedy okazuje się, że facet to świnia, bo upolowany już łup zostawia i idzie dalej. Halo! Koleżanko droga!

 

Wszystko to wynika z zupełnie absurdalnej wizji związku i miłości w dzisiejszych czasach. Takiej miłości, która jest wiecznie elektryzująca, wiecznie rozflirtowana, rozćpana zakochaniem. W której zawsze jesteś bezbłędną księżniczką z bajki, a nigdy nie jesteś skacowana, z bolącą głową, nieogolonymi nogami, w melancholii i pomieszaniu. Nigdy też nie odkrywasz siebie, swojego prawdziwego ja, drugiej osobie. Nie dotykasz tej drugiej osoby naprawdę, nie poznajesz jego rdzenia, jego najgłębszej natury. Jest tylko fasada, w której zawsze masz hollywoodzki uśmiech. A później jest ciemna strona. Bo ona musi się kiedyś ukazać, choćbyś miała największą klasę i najbardziej seksowną bieliznę świata. Jest ziejąca czernią pustka i odkrycie, że straciłaś masę energii i zagubiłaś samą siebie. Bo o ile nie planujesz małżeństwa rodem z czasów naszych prababek, gdzie z mężem spędzasz tyle czasu, ile jest potrzebne do spłodzenia dzieci, a resztę dnia przebywasz w towarzystwie kobiet, to powiadam ci, z własnego i cudzego doświadczenia: związek oparty na dystansie i rywalizacji, kto kogo bardziej owinie wokół czegośtam, nie jest ci do niczego potrzebny. Do niczego! Do dupy z takim związkiem. Bycie singielką naprawdę jest tysiąc razy lepsze.

Nie dajmy sobie wmówić, że świat jest nieprzyjaznym miejscem, nie otaczajmy się murem. Nie bądźmy uwodzicielskimi femme fatale, które wiodą siebie i mężczyzn na zatracenie. Spotykamy na swojej drodze ludzi podobnych do nas samych, takich, z którymi najwięcej nas łączy. Poznajmy siebie i polubmy siebie. Otoczenie odpowie na to. Będziemy mogły być prawdziwe i szczęśliwe.

(I nawet – uwaga – będziemy mogły chodzić nago po domu bez obaw. To, że według autorki Zołz kobieta nie powinna ot tak bez podtekstów pokazywać się nago swojemu mężczyźnie, ponieważ wtedy mu się znudzi, szczególnie zapadło mi w pamięć. Biedne kobiety w swoich instrumentalnie traktowanych ciałach.)

żrodło net

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *